W czwartkowy wieczór rezerwy MKS-u Trzebinia zainaugurowały sezon ligowy 2026/27. Po wcześniejszych meczach pucharowych, które przyniosły mieszane rezultaty, przyszła pora na ligowe starcie z AP 21 Orzeł Balin. Kibice zgromadzeni na stadionie byli świadkami niezwykle emocjonującego widowiska, w którym gospodarze musieli mierzyć się z przeciwnościami losu.
Trudny początek i czerwone kartki
Już w 31. minucie sytuacja drużyny z Trzebini skomplikowała się, gdy czerwoną kartkę obejrzał Krystian Rejdych. Zaledwie osiem minut później drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Mateusz Wojas. Najpierw został ukarany za faul na przeciwniku, a następnie za wybicie piłki poza boisko. Żółto-czarni musieli więc przez ponad 45 minut grać w dziewięciu.
Gole i walka do końca
W 42. minucie goście objęli prowadzenie po niefortunnej interwencji Arkadiusza Tajsa, który skierował piłkę do własnej bramki. Do przerwy AP 21 Orzeł Balin prowadził 1:0. Po zmianie stron rezerwy MKS-u pokazały jednak charakter. Pomimo gry w podwójnym osłabieniu, już w 52. minucie Konrad Kalinowski doprowadził do wyrównania, wykorzystując dogodną sytuację. W dalszej części spotkania gospodarze konsekwentnie bronili wyniku, a momentami groźnie atakowali bramkę rywali.
Ostatecznie, mimo gry w dziewiątkę przez ponad połowę meczu, żółto-czarni wywalczyli cenny punkt. To z pewnością budujący prognostyk na kolejne ligowe spotkania, pokazujący, że zespół potrafi walczyć do samego końca.
Źródło: MKS Trzebinia
Fot. m.facebook.com